Content

POLECAM:

POLECAM:
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> www.motherlove.pl <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
poniedziałek, 6 czerwca 2016

Czy jestem gotowa nauczyć Go samodzielnego zasypiania?

Siedzę, czytam, szukam, wertuję, serfuję, kopię, ściągam, przeklejam, zapisuję, zaznaczam, koloruję...
i myślę... (to ostatnie wcale nie tak rzadko się zdarza :-P)
Jak to sklecić, abyśmy wszystkie na tym skorzystały...? Co faktycznie okaże się skuteczne...? 
Jej, to chyba nie jest łatwe... Czy ja w ogóle chcę te wszystkie rady wypróbować?

Czy ja jestem na to gotowa???

Chcę, a boję się - tak by to określił mój małżonek. Tak mi ciężko, tak mi źle, że ten drugi w kolejności mężczyzna mojego życia budzi się w nocy tak często. Taka jestem zmęczona, taka sfrustrowana... ale czy jestem gotowa na podjęcie trudu nauki samodzielnego zasypiania mojego  niepierworodnego?

Nie wspomnę już o nocnym "uciszaniu" cycem. Ponoć gdy nauczy się sam uspokajać, to i w nocy będzie sobie lepiej radzić nie domagając się wyłącznie przystawienia do piersi.

Teraz faktycznie często się budzę, no ale dam cyca i jest spokój.
Faktycznie jest to uciążliwe w nocy, ale w sumie jak wezmę Tymusia do nas do łóżka, podłączam pod "kranik" i chłopak sam sobie radzi. A ja śpię. A On spija to najbardziej wartościowe mleko, przecież ważne jest nocne karmienie, czyż nie? Też tak robicie?

Przecież żeby takiego "cycowego" smyka nauczyć zasypiać inaczej niż przy piersi, to się trzeba natrudzić, umęczyć, trzeba działać. Czy mi się chce? Może wcale nie jestem aż tak zmęczona jak mi się wydaje? Może przeczekam i samo przyjdzie?

Kurcze, usypianie przy cycu może wcale nie jest takie złe? 

Oj, a ile tematów pchnęłam podczas karmienia, ile artykułów przeczytałam, ile wiadomości wysłałam.
A potem w spokoju odkładam śpiącego kurczaka, bez krzyków i wrzasków, bez bujania, bez stresu....
i śpi aniołeczek :) 

Czy nie jest to fajne?
W sumie fajne.
Wygodne? 
Dość wygodne, kurcze... ale czy zawsze?

A teraz wyobraź sobie, że karmisz swoją pociechę, a potem odkładasz do łóżeczka i zza drzwi podglądasz jak na początku dość energiczne wymachiwania kończynami ustają, powieki opadają coraz wolniej... aż w końcu zasypia... a Ty w spokoju możesz pomyć gary :-P ...lub włożyć je do zmywarki :-P ...albo zająć się drugim dzieckiem :-P ...albo... zjeść romantyczną kolację z partnerem czy pooglądać odmóżdżający serial... Czy nie byłoby to fajne...?

Jej, kiedyś byłam niezdecydowana, ale teraz to już sama nie wiem...

Wiem jedno. Dopóki nie będę w 100% zdecydowana, że chcę Tymusia nauczyć samodzielnego zasypiania, to nawet podjęty wysiłek pójdzie na marne. Sama muszę mieć:
 przekonanie, że chcę
świadomość, że nie będzie lekko
wiarę, że się uda
  i determinację do bycia konsekwentną w działaniu.

This is this.

...dam radę?

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Ostatnie komentarze

Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

Wyświetlenia

Follow me on Bloglovin'

Follow on Bloglovin

Tu jesteśmy



zBLOGowani.pl