Content

POLECAM:

POLECAM:
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> www.motherlove.pl <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
wtorek, 3 listopada 2015

Puchnę... czy zaraz wybuchnę?


Zaczynamy 38 tydzień ciąży, tym samym zostaje ona z medycznego punktu widzenia uznana za donoszoną, pięknie! :-)

Czyli czekamy dalej. I odliczamy. Teraz już wstecznie.

Jak maniakalny maniak wyszukuję u siebie objawów nadchodzącego porodu, zamiast wrzucić na luz i delektować się czasem wolnym, za którym pewnie nie raz zatęsknię ;-)

Brzuch jakby się obniżył, bo swobodniej oddychać mogę.
Drętwieją mi kończyny mimo przyjmowania dużych dawek magnezu, ciężka macica daje się we znaki.
Mam prądy w udach, jakby nerwobóle od ucisku maluszka na kręgosłup. 
Spuchły nogi, dłonie, twarz jakby też...
Miewam napady ekscytacji i przypływy energii, biegam po domu jak opętana, ledwo wyrabiając na zakrętach, ogarniam to tu, to tam i wiję gniazdo.
Miewam też spadki... totalne... leżę i patrzę tępym wzrokiem... Patrzę i nic nie widzę. Nawet nie wiem czy wtedy myślę, choć to ponoć nie możliwe ;-)

I co, że niby poród się zbliża?
Heh. No pewnie, że się zbliża, skoro termin tuż tuż! Ależ mi to objawy :-)

A może są jakieś takie oznaki, które powiedzą,
że to właśnie w ten konkretny dzień przyjdzie na świat moje bobo? 


Może jakiś sen zwiastujący?
Specyficzny błysk w oku?
A może jakiś posmak w ustach?
Głos wewnętrzny? 
Kolor brzucha może się w dniu porodu zmieni...????

2 komentarze:

Justyna Zając says:
at: 15 listopada 2015 23:34 pisze...

Zaboli tak, że będziesz wiedziała, że dziś poznasz Maluszka :)
..z resztą komu ja to mówie ;)
Powodzenia Kasiu!

Katarzyna Bandas says:
at: 15 listopada 2015 23:39 pisze...

Kurcze, liczyłam że za drugim razem nie zaboli.... ;)
No nic, jak się czegoś nie da ominąć, to trzeba temu stawić czoła :)
Trzymaj kciuki! B-)

Prześlij komentarz

Ostatnie komentarze

Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

Wyświetlenia

Follow me on Bloglovin'

Follow on Bloglovin

Tu jesteśmy



zBLOGowani.pl