Content

POLECAM:

POLECAM:
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> www.motherlove.pl <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
piątek, 30 października 2015

6 wskazówek jak uniknąć nacięcia krocza podczas porodu


Czym jest epizjotomia, czyli tzw. nacięcie krocza
Po co się je robi? 
Kiedy? 
Dlaczego?

Miliony informacji na ten temat można znaleźć w Internecie, poczytać w książkach dla kobiet w ciąży, czy posłuchać na szkole rodzenia. Nie będę się więc tu wywodzić. Jedno jest pewne - zazwyczaj budzi to sporo emocji u kobiet, szczególnie ciężarnych.

Podczas pierwszego mojego porodu udało się uniknąć nacięcia. Jest to bardzo komfortowa sytuacja, a docenia się to mocno po porodzie na widok innych świeżo upieczonych mam, które nie mogą normalnie chodzić czy siedzieć, tylko by usiąść korzystają np. ze specjalnych poduszek czy napompowanego kółka do pływania.

Czy podczas drugiego porodu też się uda uniknąć nacięcia?
Nie wiem. Wiem jedno - ekspertem w tej dziedzinie nie jestem, ale robię wszystko co w mojej mocy, by nacięcia uniknąć! Czytam literaturę ciążową, pytam ginekologa, położne, trenera personalnego, notuję wskazówki usłyszane na szkole rodzenia,  potem wdrażam w życie. Wiem już też, że ważne jest dbanie o uelastycznienie tkanek przed porodem, jak i nasze postępowanie w jego trakcie. Podsumowałam wszystko w ferworze ostatnich przygotowań do porodu i tak oto powstało poniższe zestawienie.

OTO MOJE SPOSOBY, KTÓRE OKAZAŁY SIĘ SKUTECZNE 
PODCZAS PIERWSZEGO PORODU

W czasie ciąży:
1. Ćwiczenie mięśni Kegla, tzw. mięśni dna miednicy
Ćwiczenie tych partii mięśni jest banalnie proste, czasem trudniejsze może się okazać dojście do tego, które to są mięśnie ;) Tutaj ważna jest systematyczność, natomiast komfortowe i pomocne jest to, że ćwiczenia można wykonywać przy okazji innych czynności - czytania książki, oglądania filmu i wielu innych. Przykładowe ćwiczenia przygotowane przez certyfikowanego trenera personalnego dotyczące tych partii mięśni, ale i mięśni pośladkowych czy kręgosłupa, opisane są w bezpłatnym e-kursie "Jak ujarzmić lęk przed porodem", więc nie będę zdradzać ich tutaj - zapraszam do zapisania się, szczegóły TUTAJ ;)

2. Aktywność fizyczna
Jeśli tylko nie ma przeciwwskazań, warto - w miarę możliwości - być aktywnym fizycznie. Dla mnie najbardziej komfortowe było po prostu spacerowanie. Można także się gimnastykować, zapisać się na specjalne zajęcia dla ciężarnych, które oferują niektóre kluby fitness. Dla kochających wodę - pływanie może okazać się strzałem w dziesiątkę.

3. Masaż krocza
Dzięki niemu tkanki będą coraz bardziej wytrzymałe i elastyczne. Można go zacząć już w okolicach 20tc, natomiast pod warunkiem, że:
    • ciąża nie jest zagrożona,
    • nie jest się w trakcie infekcji intymnej,
    • nie ma się przedwczesnych skurczów,
    • nie występują żadne medyczne przeciwwskazania.
Do masażu dobrze jest wykorzystać jakiś olejek, ale lepiej nie używać pachnącej oliwki – krocze jest wyjątkowo delikatne i łatwo wywołać w jego okolicach uczulenie. Ja wykorzystałam oliwkę firmy Motherlove, bo taką sprezentowała mi znajoma - w 100% naturalna, wykonana z certyfikowanych ekologicznych kwiatów lawendy, na bazie oleju morelowego. Co prawda głównym jej przeznaczeniem jest pielęgnacja noworodka, ale wyczytałam, że świetnie nadaje się zarówno do masażu pleców czy właśnie krocza mamy ;) [aktualizacja IX 2016: post napisany w październiku 2015, nie minął rok, a marka  Motherlove jest już w Polsce: www.pl.motherlove.eu :)]


W czasie już samego porodu:

4. Poproszenie położnej, aby starała się ochronić Twoje krocze, ja zawarłam także taką informację w moim Planie porodu
Do niedawna nacięcie krocza było rutynowym zabiegiem, aktualnie przysługuje nam prawo do ochrony krocza. O prawach rodzącej warto poczytać, np. na stronie Rodzić Po Ludzku: Nowy standard opieki okołoporodowej.

5. Stosowanie pozycji spionizowanych
Dzięki temu siła grawitacji wspomaga przyjście naszego maluszka na świat - główka maluszka masuje tym samym krocze, przygotowując powoli i stopniowo tkanki. 

6. Unikanie parcia na siłę - słuchanie rad położnej
Osobiście oddałam się w pełni w ręce specjalisty, ufając swojej położnej w 100%. Antosia rodziła się "na supermana", czyli z jedną rączką do przodu. Dzięki wskazówkom położnej udało się ją cofnąć tak, by tę rączkę schowała. Gdybym parła na siłę - różnie by to mogło się skończyć. 


Nie jestem specjalistą-ekspertem w dziedzinie porodów, natomiast powyższe sposoby pomogły mi osobiście uniknąć nacięcia krocza. Czy pomogą każdemu? Nie wiem, z pewnością sporo czynników ma na to wpływ. Wiem jednak, że warto wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za przygotowanie się do porodu, przejść przez niego świadomie, a z pewnością zwiększa to szanse na jego efektywny przebieg.


0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Ostatnie komentarze

Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

Wyświetlenia

Follow me on Bloglovin'

Follow on Bloglovin

Tu jesteśmy



zBLOGowani.pl