Content

POLECAM:

POLECAM:
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> www.motherlove.pl <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
środa, 16 października 2013

Ujarzmić lęk przed porodem

Poród, jej - okropna nazwa...
Jak dla mnie określenie "cud narodzin" zdecydowanie bardziej pasuje do sytuacji. Poród to jest zjawisko, które naprawdę zasłużyło na miano CUDU, nie da się tego opisać, żadne słowa tego nie oddadzą, trzeba to po prostu przeżyć.
Bardzo często wracam myślami do tego wydarzenia, a wspomnienia budzą uśmiech na mojej twarzy :)
I tego życzę również Tobie!

Zastanawiam się cały czas, czemu niejednokrotnie znajomi dziwili się, gdy słyszeli jak radośnie opowiadam o przebiegu narodzin Antosi. Mam wrażenie, że na to jak przeżyjemy poród i jak będziemy go potem wspominać ogromne znaczenie ma to co dzieje się w naszej głowie, nasze nastawienie. Ważne jest również nasze przygotowanie do tego dnia ..który przecież - jeśli jesteś w ciąży - na pewno w końcu nastąpi, nie ma odwrotu, ciąża przecież nie trwa wiecznie - GWARANTUJĘ CI TO! :)

Nie będę ściemniać - bolało jak cholera! Ale jest to ból do zniesienia. Ewentualnie można zdecydować się na znieczulenie, czemu nie.
Fakt - trwało to długo, 12h... Ale w porównaniu do czasu trwania ciąży (9 miesięcy, czyli 280 dni, tj. 6720h), czy to naprawdę aż tak długo?

Co zrobiłam, żeby jak najlepiej przygotować się do porodu, a przede wszystkim oswoić się z lękiem?
  • przede wszystkim zaakceptowałam fakt, że poród jest nieodłącznym etapem ciąży i jedynym sposobem na ujrzenie mojego upragnionego dziecka,
  • praktycznie nie interesowałam się porodem do 7 miesiąca ciąży. Chciałam jak najdłużej cieszyć się śledzeniem z tygodnia na tydzień rozwoju Maluszka,
  • na co dzień, kiedy nie byłam jeszcze na macierzyńskim, zajmowałam się rozwojem pracowników w korporacji. Prowadząc szkolenia czy konsultacje uświadamiałam innym, że człowiek rozwija się najefektywniej, gdy jest poza własną strefą komfortu - czyli właśnie wtedy, gdy robi coś nowego, nieznanego, czemu zwykle towarzyszy dreszczyk emocji, lęk, jest to całkowicie naturalne. Wręcz brak choć minimalnego lęku mógłby świadczyć o zaburzeniach. Ta świadomość pozwoliła mi w trakcie ciąży pogodzić się z faktem, że odczuwanie przeze mnie emocje w ostatnich tygodniach ciąży są normalne, naturalne - uff, wszystko ze mną ok :) 
  • oczekiwałam pozytywnego - głęboko wierzyłam, że wszystko pójdzie dobrze. Wyobrażałam sobie już nawet swoje Dziecię, wyobrażałam sobie Jej kosmate włoski (na USG w ostatnich tygodniach ciąży było widać, że będzie ich niemało ;)), subtelną różową skórkę, małe stópki i ten zapach... Widziałam oczyma wyobraźni jak trzymam ją na rękach. 
  • z drugiej strony życie pokazało mi, że co ma być, to będzie, że nic nie dzieje się bez przyczyny. M.in. nie dostałam się na ochronę środowiska (na moje szczęście :)) i trafiłam na wymarzoną filologię, gdzie dodatkowo  poznałam miłość swojego życia. Czy chociażby 'dzięki' temu, że staraliśmy się o Antosię tak długo, mam teraz możliwość spędzić z Nią rok w domu. Można by mnożyć przykłady.. Dlatego też, wracając do tematu, wzięłam na siebie pełną odpowiedzialność, aby przygotować się do porodu jak najlepiej, a cała reszta w rękach Boga!
  • unikałam wysłuchiwania opowieści o 'ciężkich' porodach, aby nie przysłoniło mi to mojego pięknego obrazu.
  • gdy ktoś pytał mnie, czy boję się porodu, z pełnym przekonaniem odpowiadałam: "Nie! Pójdę, urodzę i już". Powtórzyłam to na głos tyle razy, że w końcu w pełni w to uwierzyłam :)
  • przypomniałam sobie słowa swojej byłej szefowej, która będąc w ciąży powtarzała, że dla kobiety z pewnością poród jest wysiłkiem, ale jak ogromny wysiłek jest to dla dziecka! A ja, dorosły człowiek, martwię się o siebie, że mnie będzie coś bolało?
  • zdałam sobie sprawę, że nie ja pierwsza i nie ostatnia będę rodzić. Natura w końcu tak to zorganizowała, że jakoś od zawsze to działa. To oznacza, że i ja dam radę!
  • pisałam pamiętnik ciąży. Zdajesz sobie sprawę jaką ulgę przynosiło mi pisanie o tym co działo się ze mną w kolejnych etapach ciąży, o tym co czułam, czego się obawiałam? To niewiarygodne! Katharsis! Wiadomo, że nie zastąpi to rozmowy z najbliższymi, natomiast jest świetnym uzupełnieniem. Szczególnie, że teraz mam świetną pamiątkę z tak wyjątkowego okresu w życiu kobiety jakim, jest ciąża :)

 C.D.N.


2 komentarze:

Anna says:
at: 22 października 2013 13:53 pisze...

cholercia... a ja sie boje własnie... nie wiem hormony, za dużo czytam, czy ogolny stres... ale naszło mnie... i mam cykora... a za rozwiązanie tuż tuuuz

kasi0rka says:
at: 22 października 2013 22:01 pisze...

Anno, w pełni Cię rozumiem. Cykor jest wskazany - to on daje moc :) Zobaczysz, będzie dobrze. Trzymam mocno kciuki!

Publikowanie komentarza

Ostatnie komentarze

Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

Wyświetlenia

Follow me on Bloglovin'

Follow on Bloglovin

Tu jesteśmy



zBLOGowani.pl