Content

POLECAM:

POLECAM:
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> www.motherlove.pl <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
czwartek, 24 października 2013

Ujarzmić lęk przed porodem (2)

Jakie jeszcze działania podjęłam, aby opanować lęk przed porodem?

  • wraz z Mężem wzięliśmy udział w szkole rodzenia - świadomość chociażby etapów porodu i tego, co może się dziać w każdym z nich, pozwoliła mi się z tym w miarę oswoić, a w trakcie porodu współpracować z położną, co jest bardzo ważne dla efektywnego przebiegu narodzin! Szkoły rodzenia są dość drogie, często spotykałam się z opiniami znajomych, że wydana kasa nie przekładała się na wyniesioną wiedzę. Dlatego wyszukaliśmy z Mężem darmowe zajęcia. We Wrocławiu jest kilka placówek dofinansowanych przez miasto. My chodziliśmy do szkoły rodzenia na pl. Dominikańskim - i gorąco polecam! Możliwość wysłuchania wielu specjalistów - od pediatry przez neonatologa, psychologa, po prawnika, położną - a także rozmowa z nimi, zadanie dręczących nas pytań - jak dla mnie, niezastąpione! Drugą ogromną korzyścią jest poznanie innych rodziców, którzy również oczekują na swoje maleństwo, wymienienie się opiniami, obawami - super sprawa. Szczególnie, że po urodzeniu fajnie jest skontaktować się z inną mamą, porozmawiać o maluszkach, poradzić się, czy chociażby wybrać się na wspólny spacer :)
  • wiedzę nt. porodu (jak i wszystkiego co potem) pogłębiałam również przez literaturę :)
  • stworzyłam plan porodu - dzięki temu ja odpowiedziałam sobie na kluczowe pytania, jak np. czy biorę pod uwagę znieczulenie, czy decyduję się na poród rodzinny, ale i wiele innych. A położna, która prowadziła mój poród, dzięki planowi wiedziała na czym mi zależy, czego oczekuję, a czego bym nie chciała.
  • nie czytałam opinii na forach internetowych nt. wybranego szpitala. W końcu, jak mawia mój Tata: "jeden lubi zapach pomarańczy, a inny jak mu skarpety jadą" (przepraszam, nie mogłam się powstrzymać :)). W ogóle to od kilku lat, kiedy raz trafiłam do tego szpitala (kilka lat przed ciążą) mdlejąca z bólu miesiączkowego, powiedziałam, że moja noga już nigdy tu nie stanie. Głównie ze względu na warunki jakie tam zaobserwowałam, kompletne zderzenie z tym, co spotykałam chodząc do prywatnej przychodni. A jednak :) Do zmiany decyzji przekonała nas położna, którą poznaliśmy na szkole rodzenia. A przekonała nas przede wszystkim swoją postawą, poczuciem bezpieczeństwa jakie w nas wzbudzała. I nie żałuję ani trochę!
    Fakt, że warunki nie powalają, ale za to opieka - rewelacja! Wszystkie położne uśmiechnięte, dowcipne, służące radą, wspierające - byłam w szoku! Atmosfera jaka panowała w tym szpitalu spowodowała, że po dziś dzień, gdy wracają wspomnienia ze szpitala, gdy czytam pierwsze posty tego bloga, kręci mi się w oku łza, pozostał mi w serduchu niezwykły sentyment do tego miejsca! Mimo, że dni spędzone tam były dla mnie bardzo ciężkie ze względu na totalne zniecierpliwienie wyczekiwaniem na Antosię, tamtejsza opieka pozwoliła mi spędzić ten czas bardzo miło i po dziś dzień wspominać te chwile ludzi ze wzruszeniem...
  • położna - no właśnie. Lekarz jest ok. 5 min podczas porodu, a właściwie to już po nim. Dlatego też kluczową osobą od której zależy przebieg porodu jest położna. Także wychodzi na to, że lepiej rodzić tam, gdzie mamy zaufaną położną, aniżeli tam gdzie będzie nasz lekarz. Szczególnie że rodząca ma prawo do zmiany lekarza już w trakcie porodu, gdyby się okazało że z jakiegoś względu on nam nie pasuje. Warto to wiedzieć!
  • zwiedziliśmy porodówkę - osobiście wraz z Mężem odwiedziliśmy szpital, w którym zdecydowaliśmy się rodzić. Gdy weszłam na tamtejszą porodówkę, poczułam spokój, wzruszenie, poczucie bezpieczeństwa - nie umiem nawet tego do końca opisać, natomiast głos wewnętrzny dał mi znak, że to dobra decyzja, że tu chcę przyjąć na świat naszą Małą Księżniczkę.
  • zdecydowaliśmy się na poród rodzinny - zdaję sobie sprawę, że nie dla każdego jest to komfortowe. Natomiast jeśli tylko Twój partner dobrowolnie! wyrazi chęć wspierania Cię w trakcie porodu, warto z tego skorzystać. Oczywiście to wyłącznie moje zdanie. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby przy porodzie nie było mojego Męża! Nawet mimo tego, że nie raz mało brakowało, aby stało się ofiarą mojej przemocy fizycznej :-P ;-)

Mam wrażenie, że doświadczenie porodu niezwykle wzbogaciło mnie jako człowieka, czuję się bardziej kompletną kobietą, inną - lepszą!
Pragnę żyć pełnią życia i wiem, że tylko doświadczanie pełnej palety emocji: zarówno radości, jak i smutków, przyjemności i bólu, słodyczy i goryczy, sukcesów i porażek, może mi to umożliwić. Skupianie się wyłącznie na tym co przyjemne, miłe, pozytywne, pozbawia nas możliwości pełnego zasmakowania życia, możliwości uczenia się i stawania się lepszymi.
Dlatego też wiedząc, że poród nie jest najprzyjemniejszym doznaniem (mimo, że wróżono mi orgazm w trakcie, poważnie - ponoć się zdarza :-D), wiedziałam, że jest to czymś unikatowym w moim życiu, czymś w dodatku nieuniknionym, naładowałam więc swoje akumulatory pozytywnej energii na full i z uśmiechem wkroczyłam na porodówkę :-)

Tego życzę i Tobie - powodzenia!

4 komentarze:

Pałka
at: 3 listopada 2013 10:52 pisze...

Kasiek, aż chce się rodzić!:*

kasi0rka
at: 6 listopada 2013 23:58 pisze...

No to czekamy teraz na Was! :) :*

Agu MJ says:
at: 29 grudnia 2013 13:58 pisze...

Widzę ze masz bardzo podobne podejście jak ja. Też miałam przeboje z tym szpitalem przy miesiaczce i też powiedziałam że moja nogą więcej tam nie stanie. Rodzilam na Kamienskiego, pozdrawiam

kasi0rka says:
at: 8 stycznia 2014 08:21 pisze...

Na Kamieńskiego też miałaś przeboje? Ja na Chałubińskiego, ale nie żałuję ani trochę, że tam rodziłam :)

Prześlij komentarz

Ostatnie komentarze

Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

Wyświetlenia

Follow me on Bloglovin'

Follow on Bloglovin

Tu jesteśmy



zBLOGowani.pl